Cały dzień firmy na jednym ekranie: technicy w wierszach, godziny w kolumnach, wizyty jako bloki, które przeciągasz myszą. Tak wygląda praca dyspozytora, gdy grafik przestaje być arkuszem.

Tablica dyspozytorska pokazuje wszystkich techników naraz i wszystkie wizyty danego dnia. Kolor bloku to status zlecenia, więc jednym spojrzeniem wiesz, co jest w toku, co czeka na części, a co zostało już zamknięte. Nowe zgłoszenie wciskasz w wolne okno bez liczenia w głowie, kto gdzie jest.
Zlecenia bez terminu czekają w puli obok tablicy. Przeciągasz je na konkretną półgodzinę u wybranej osoby — system w tym samym ruchu ustawia termin i przypisanie, a technik dostaje wizytę w swoim telefonie.
Dwie wizyty, które nachodzą na siebie u jednego technika, dostają czerwoną obwódkę. Nie musisz pilnować tego w pamięci ani liczyć czasu dojazdu na kartce — grafik sam pokazuje, że coś się nie spina.
Przy każdej osobie widzisz pasek obłożenia i sumę zaplanowanych godzin. Gdy dzwoni klient z awarią, w dwie sekundy widzisz, kto ma jeszcze miejsce, zamiast obdzwaniać ekipę.
Mapa zleceń jest osobnym widokiem na liście zleceń — pokazuje lokalizacje wizyt na mapie OpenStreetMap, a z karty zlecenia technik uruchamia nawigację w telefonie. Automatycznego wyznaczania optymalnej trasy jeszcze nie ma.
Tak. Poza planowaniem na tablicy możesz założyć zlecenie cykliczne — system utworzy całą serię wizyt, na przykład co miesiąc albo co kwartał przez rok.
Wizyta pojawia się na jego ekranie „Dziś” z godziną, adresem, notatkami dojazdowymi i kontaktem na obiekcie, razem z przyciskami nawigacji i telefonu.
Załóż konto, wpisz ekipę i przenieś do systemu zlecenia z bieżącego tygodnia. Po pięciu dniach będziesz wiedział, czy to Twoje narzędzie.
Bez karty i bez umowy na czas określony.