Cały dzień firmy na jednym ekranie: technicy w kolumnach, godziny obok siebie, wizyty w oknach wynikających z dostępności każdej osoby. Tak wygląda praca dyspozytora, gdy grafik przestaje być arkuszem i przestaje kłamać.
Problem
Umówienie jednej wizyty to trzy telefony: do klienta, do technika i znowu do klienta, bo technik właśnie dostał pilniejszą robotę. Grafik żyje w głowie dyspozytora, więc dwie osoby potrafią obiecać tę samą godzinę.
Co robi system
Każdy technik raz ustawia swoją tygodniową dostępność, a system dzieli ją na dwugodzinne okna. Termin wybiera się z listy wolnych okien, nie wpisuje ręcznie. Reguły pilnuje baza danych, nie tylko formularz, więc godzina poza siatką albo na zajętym oknie po prostu się nie zapisze.
Efekt
Wizytę umawiasz w jednej rozmowie, patrząc na wolne okna. Podwójna rezerwacja tego samego okna jest niemożliwa, a nie „nie powinna się zdarzyć”.

Tablica dyspozytorska pokazuje wszystkich techników naraz i wszystkie wizyty danego dnia. Kolor bloku to status zlecenia, więc jednym spojrzeniem wiesz, co jest w toku, co czeka na części, a co zostało już zamknięte. Osoby, które w danym dniu nie pracują, schodzą do jednego paska, żeby nie zabierały miejsca kolumnom, w których coś się dzieje.
Zlecenia bez terminu czekają w puli obok tablicy. Przeciągasz je na wolne okno wybranej osoby — system w tym samym ruchu ustawia termin i przypisanie, a technik dostaje wizytę w swoim telefonie. Okna nie są dowolnymi półgodzinami: biorą się z tygodniowej dostępności, którą każdy technik ustawia sobie sam.
Termin poza siatką okien albo na oknie już zajętym nie zapisze się nawet wtedy, gdy ktoś spróbuje obejść formularz. Pilnuje tego baza danych, nie podpowiedź w interfejsie, więc dwie osoby umawiające klientów w tej samej minucie nie zablokują jednego okna dwa razy.
Przy każdej osobie widzisz obłożenie i wolne okna na wybrany zakres dni. Gdy dzwoni klient z awarią, w dwie sekundy wiesz, kto ma jeszcze miejsce, zamiast obdzwaniać ekipę.
Mapa zleceń jest osobnym widokiem na liście zleceń — pokazuje lokalizacje wizyt na mapie OpenStreetMap, a z karty zlecenia technik uruchamia nawigację w telefonie. Przy wyborze terminu system podaje kilometry do adresu, licząc je od poprzedniej wizyty tego dnia. Kolejności całego dnia nie układa za dyspozytora.
Bo godzina wpisana ręcznie nie ma pokrycia w niczyjej dostępności. Terminy pochodzą z okien wynikających z godzin pracy technika, więc każdy umówiony termin jest z definicji możliwy do obsłużenia. Długość okna, minimalne wyprzedzenie i horyzont planowania ustawiacie w ustawieniach firmy.
Wtedy rezerwuje się kolejne okna tej samej osoby. Nie próbujemy udawać, że da się to zmieścić w jednym terminie — grafik pokazuje wtedy uczciwie, że dzień technika jest zajęty tyle czasu, ile praca faktycznie zajmie.
Tak. Poza planowaniem na tablicy możesz założyć zlecenie cykliczne — system utworzy całą serię wizyt, na przykład co miesiąc albo co kwartał przez rok.
Wizyta pojawia się na jego ekranie „Dziś” z godziną, adresem, notatkami dojazdowymi i kontaktem na obiekcie, razem z przyciskami nawigacji i telefonu.
Zaczynamy od bezpłatnej diagnozy: przechodzimy przez drogę zlecenia w Twojej firmie i pokazujemy, gdzie ucieka czas. Dopiero potem rozmawiamy o systemie.
Diagnoza jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.