Podpisana umowa serwisowa zwykle ląduje w segregatorze, a przeglądy i tak pilnuje ktoś w kalendarzu. Tutaj umowa pracuje: zakłada zlecenia przeglądowe, liczy czas reakcji na zgłoszenia i przypomina o odnowieniu, zanim wygaśnie.
Do umowy wpinasz urządzenia klienta i ustalasz, co ile miesięcy mają być przeglądane oraz kiedy wypada pierwszy termin. Dalej system tworzy zlecenia przeglądowe sam, z wyprzedzeniem, które sam ustalasz — i przesuwa termin kolejnego przeglądu po każdym wykonanym.
Zlecenia z umowy są oznaczone klasą rozliczeniową, więc od razu widać, co wchodzi w abonament, co jest pracą dodatkową, a co idzie na gwarancję producenta. To rozróżnienie kończy dyskusje przy fakturze.
Dla każdego priorytetu ustalasz czas reakcji w minutach. Zlecenie od klienta objętego umową dostaje wtedy własny termin reakcji, a system pilnuje go bez udziału dyspozytora: przy zbliżaniu się do granicy wysyła ostrzeżenie do właściciela i dyspozytora, a po przekroczeniu — informację o naruszeniu.
Powiadomienie przychodzi w aplikacji i jako push na telefon, więc trafia do kogoś także poza biurem. Każde ostrzeżenie wysyłane jest raz, żeby nie zamieniło się w szum, który wszyscy ignorują.
Umowa ma stawkę miesięczną i wybrany dzień rozliczenia. W tym dniu system przygotowuje fakturę abonamentową jako szkic i informuje właściciela oraz księgowość — dokument czeka na sprawdzenie i wystawienie, zamiast wychodzić do klienta bez kontroli.
Na sześćdziesiąt i trzydzieści dni przed datą odnowienia przychodzi przypomnienie. To wystarczający zapas, żeby porozmawiać o warunkach na kolejny rok, zanim umowa cicho wygaśnie.
System nie generuje treści umowy ani nie przechowuje jej skanu — to rejestr warunków i harmonogramu, a nie repozytorium dokumentów prawnych. Nie ma też podpisu elektronicznego umowy.
Faktura abonamentowa powstaje jako szkic z podstawową stawką podatku; nietypowe rozliczenia poprawia się przed wystawieniem. Zlecenia przeglądowe generują się wyłącznie z umów w stanie aktywnym.
Tak. Dla każdego urządzenia w umowie ustalasz interwał i pierwszy termin, a system tworzy zlecenia z zadanym wyprzedzeniem i przesuwa datę kolejnego przeglądu po wykonaniu.
Zgłoszenie od klienta z umową dostaje termin reakcji wynikający z priorytetu. System ostrzega, gdy termin się zbliża, i odnotowuje przekroczenie — powiadomienie idzie do właściciela i dyspozytora, także jako push.
System przygotowuje je jako szkic w wybranym dniu miesiąca i powiadamia księgowość. Wystawienie i wysyłka pozostają decyzją człowieka — celowo, żeby nietypowe miesiące nie poszły do klienta bez sprawdzenia.
Nie. To rejestr warunków, harmonogramu i rozliczeń — treść umowy i jej podpisanie odbywają się poza systemem.
Tak, każde zlecenie ma klasę rozliczeniową: umowa, praca dodatkowa, gwarancja producenta albo zlecenie płatne. Widać to na zleceniu i przy rozliczeniu.
Pokażemy, jak poukładać zlecenia, techników, protokoły i leady z darmowych narzędzi w jednym procesie. Bez prezentacji na siłę — konkretny plan pod Twoją firmę.
Bez karty i bez umowy na czas określony.