Wpisz wartość produkcji na godzinę, czas postoju i koszty stałe, a policzymy pełny koszt przestoju maszyny z rozbiciem na składniki. Zestawimy go też z kosztem naprawy — zobaczysz czarno na białym, ile kosztuje każda godzina stojącej linii i dlaczego prewencja się opłaca.
Kalkulator sumuje trzy składniki straty. Pierwszy to utracona wartość produkcji: stawka złotych na godzinę pracy maszyny pomnożona przez liczbę godzin postoju. Drugi to koszty stałe, które firma ponosi niezależnie od tego, czy maszyna pracuje — wynagrodzenia operatorów czekających przy linii, media, leasing hali. Trzeci to koszty jednorazowe: kary umowne za opóźnioną dostawę i wartość zleceń, które przepadły z powodu awarii.
Sumę dzielimy przez liczbę godzin przestoju, żeby pokazać koszt jednej godziny postoju — to liczba, którą warto znać z pamięci przy negocjowaniu czasu reakcji serwisu. Na koniec zestawiamy koszt przestoju z kosztem naprawy i wyliczamy, jaki procent całej straty stanowi faktura serwisowa.
W większości zakładów produkcyjnych faktura za naprawę to zaledwie kilka do kilkunastu procent rzeczywistej straty — resztę pochłania stojąca produkcja. Jeśli Twój wynik pokazuje podobną proporcję, wnioski są dwa: po pierwsze, przy wyborze serwisu czas reakcji i dostępność części znaczą więcej niż cena roboczogodziny; po drugie, przegląd prewencyjny za ułamek kosztu jednej awarii zwraca się przy pierwszym wychwyconym problemie.
Koszt na godzinę przestoju przyda się także do priorytetyzacji parku maszynowego: maszyny o najwyższej stawce straty powinny mieć najkrótsze interwały przeglądów i zapas krytycznych części na magazynie.
Dla firm serwisujących maszyny, które chcą pokazać klientowi wartość umowy serwisowej w złotówkach zamiast obietnic. Dla szefów utrzymania ruchu uzasadniających budżet na prewencję i magazyn części. Dla właścicieli mniejszych zakładów, którzy po pierwszej poważnej awarii chcą policzyć, czy opłaca się kontrakt z gwarantowanym czasem dojazdu.
Wynik w formie dokumentu PDF możesz dołączyć do oferty umowy serwisowej albo do wewnętrznego wniosku budżetowego — rozbicie na składniki broni się samo.
Najczęstszy błąd to liczenie wyłącznie faktury za naprawę i traktowanie jej jako pełnego kosztu awarii. Drugi — pomijanie personelu: operatorzy w czasie postoju nadal pobierają wynagrodzenie, a często dochodzą nadgodziny na nadrobienie zaległości po uruchomieniu. Trzeci błąd to zerowanie kar umownych, „bo klient zrozumie” — utracone zlecenie u konkurencji też jest karą, tylko nigdzie niezaksięgowaną.
Uważaj również na stawkę produkcji: jeśli maszyna jest wąskim gardłem całej linii, jej przestój zatrzymuje wartość produkcji całej linii, a nie tylko jednego stanowiska. W takiej sytuacji wpisz stawkę linii, nie pojedynczej maszyny.
To zawsze wynik indywidualny: suma wartości produkcji na godzinę, kosztów czekającego personelu i rozłożonych na godziny kar umownych. W małym zakładzie bywa to kilkaset złotych, na zautomatyzowanej linii — dziesiątki tysięcy. Kalkulator policzy Twoją stawkę z trzech prostych danych.
Najprościej: miesięczna wartość produkcji przechodzącej przez maszynę podzielona przez liczbę godzin jej pracy w miesiącu. Jeśli maszyna jest wąskim gardłem linii, użyj wartości produkcji całej linii — jej postój zatrzymuje wszystko.
Tak, jeśli w czasie postoju pracownicy czekają i nie da się ich przesunąć do innych zadań. Wynagrodzenia płacisz niezależnie od tego, czy linia pracuje, więc są realnym kosztem każdej godziny awarii. Wpisz je w polu kosztów stałych na godzinę.
Bo ta proporcja jest najlepszym argumentem biznesowym: gdy naprawa to np. 8% pełnej straty, oszczędzanie na serwisie i wydłużanie czasu reakcji jest nieopłacalne. Porównanie pokazuje, że walczyć trzeba o krótszy postój, a nie o tańszą fakturę.
Policz to: jeśli godzina przestoju kosztuje Cię 2 000 zł, a nieplanowana awaria oznacza średnio 8 godzin postoju, to jedno wychwycone na przeglądzie zużyte łożysko oszczędza 16 000 zł. Regularne przeglądy zwykle kosztują ułamek tej kwoty rocznie.
Trzy dźwignie: krótszy czas reakcji serwisu (umowa z gwarantowanym dojazdem), zapas krytycznych części na miejscu oraz plan przeglądów, który zamienia awarie nieplanowane na planowane postoje w dogodnym terminie — np. między zmianami.
Pokażemy, jak poukładać zlecenia, techników, protokoły i leady z darmowych narzędzi w jednym procesie. Bez prezentacji na siłę — konkretny plan pod Twoją firmę.
Bez karty i bez umowy na czas określony.