Miernik wart kilka tysięcy krąży między technikami, a nikt nie wie, u kogo jest od marca. Serwis Pro prowadzi ewidencję sprzętu i pojazdów: każde przekazanie zapisuje się samo, a terminy legalizacji, OC i przeglądów widać, zanim staną się problemem.
Każde narzędzie ma kartę: nazwa, kategoria, numer seryjny, data i cena zakupu oraz osoba, u której się znajduje. Status mówi resztę — dostępne, wydane, w serwisie, zaginione albo wycofane. Gdy przypisujesz narzędzie technikowi, system sam ustawia status „wydane”, więc lista nigdy nie rozjeżdża się z rzeczywistością.
Zmiana osoby zapisuje się w historii przekazań: od kogo, do kogo, kto wydał i kiedy. Nie trzeba niczego odhaczać ręcznie — wpis powstaje przy każdej zmianie. Gdy sprzęt znika, masz datę i nazwisko zamiast domysłów, a „magazyn” jest po prostu kolejnym miejscem w tej samej historii.
Przy narzędziach pilnujesz następnej legalizacji, przy pojazdach — końca ubezpieczenia i przeglądu. System liczy dni do każdego terminu i oznacza je kolorem: bursztynowy na trzydzieści dni przed, czerwony po czasie. W nagłówku widzisz łączną liczbę zbliżających się terminów, więc jedno spojrzenie wystarczy, by wiedzieć, czy jest się czym zajmować.
To ten rodzaj informacji, który zwykle wypływa w najgorszym momencie — przy kontroli albo gdy klient prosi o świadectwo wzorcowania miernika użytego przy pomiarach.
Auta prowadzisz obok narzędzi: rejestracja, model, przypisany technik, przebieg, ubezpieczenie i przegląd do konkretnej daty. Każdy pojazd ma dziennik, w którym lądują szkody, serwisy, tankowania, opony, dokumenty i koszty — z datą zdarzenia, przebiegiem, kwotą i wagą sprawy.
Najważniejsze: wpis zakłada technik ze swojego telefonu. Ma w aplikacji zakładkę „Pojazd”, a stłuczkę zgłasza od razu z miejsca zdarzenia, dołączając do ośmiu zdjęć. Biuro widzi zgłoszenie natychmiast, z licznikiem otwartych spraw w nagłówku — zamiast dowiadywać się o rysie tydzień później, przy zwrocie auta.
Nie jest systemem telematycznym: nie ma lokalizacji GPS ani automatycznego pobierania przebiegu. Koszty paliwa i serwisu odnotowujesz jako wpisy w dzienniku, a nie jako rozliczenie floty. Nie ma też automatycznych powiadomień o kończących się terminach — kolorowe oznaczenia i licznik zbliżających się terminów widać po wejściu na listę, więc warto zajrzeć tam raz w miesiącu.
Technik widzi w telefonie swój pojazd, ale nie listę powierzonych narzędzi — ewidencja sprzętu zostaje po stronie biura. Piszemy o tym wprost, bo lepiej, żebyś wiedział to przed wdrożeniem niż po nim.
Tak, na liście narzędzi jest kolumna z przypisaną osobą, a pełną ścieżkę sprzętu pokazuje historia przekazań — z datami i informacją, kto wydał.
Terminy są liczone i oznaczane kolorem na liście (bursztynowy 30 dni przed, czerwony po czasie), ale system nie wysyła powiadomień e-mail ani SMS o zbliżającym się terminie. To informacja do sprawdzenia na ekranie.
Nie. To ewidencja sprzętu i dokumentów, a nie telematyka — nie ma śledzenia położenia, historii tras ani rozliczania paliwa.
Tak — w aplikacji ma zakładkę „Pojazd” z danymi swojego auta i przyciskami zgłoszenia: uwaga, szkoda ze zdjęciami oraz serwis lub koszt. Zgłoszenie z ośmioma zdjęciami wysyła z miejsca zdarzenia. Listy powierzonych narzędzi technik nie widzi — ta ewidencja zostaje w biurze.
Oznaczasz go jako wycofany. Rekord zostaje w bazie razem z historią przekazań, więc nie tracisz informacji o tym, gdzie sprzęt był i ile kosztował.
Pokażemy, jak poukładać zlecenia, techników, protokoły i leady z darmowych narzędzi w jednym procesie. Bez prezentacji na siłę — konkretny plan pod Twoją firmę.
Bez karty i bez umowy na czas określony.